Po tym, jak zapowiedziano nową książkę Sapkowskiego, świat oszalał - a przynajmniej drobna jego część. Grupy znawców literatury wypłakiwali na facebooku łzy wzruszenia, oznajmiając wszem i wobec, że oto powrócił mistrz polskiej fantastyki, a malkontenci i domorośli krytycy jedynie kręcili głowami, nie mogąc czytać tego, co ludzie wypisują o grafomańskich wybrykach twórcy Wiedźmina. A ja... Ja spokojnie odpaliłem sobie trailer CGI do Wiedźmina: Dzikiego Gonu i zastanowiłem się nad tym, co by było, gdyby resztę polskiej fantastyki traktowano tak dobrze, jak Wieśka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą popkultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą popkultura. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 listopada 2013
wtorek, 8 października 2013
KGB #2 - Dźwięk pikseli
Muzyka wypełnia i przenika kulturę - jest jej pełno w grach komputerowych, filmach, teatrze, a nawet książkach i komiksach (Nie wierzycie? Przeczytajcie Mroczną Wieżę Kinga, albo Sandmana Gaimana. Daję sobie rękę uciąć, że po lekturze wyżej wspomnianych dzieł niektóre piosenki na zawsze już kojarzyć się Wam będą z konkretnymi scenami). A jednak poświęcając się wirtualnej rozgrywce często bagatelizujemy związek obrazu i muzyki, szczególnie, jeśli chodzi o "małe" produkcje. Czy gry na handheldy, Androida i iOS są w stanie konkurować pod względem muzyki z grami największych developerów?czwartek, 19 września 2013
Niepojęci
Fantastyka to naprawdę niewdzięczny gatunek. Z jednej strony daje pole do popisu ludziom, którzy wykazują się otwartym umysłem i wybitną wyobraźnią, z drugiej - surowo każe każdego, kto myśli, że przez swoją specyficzną formę pozwala na wszystko. Nie jest bowiem problemem stworzyć sobie smoka, wróżkę czy anioła na potrzeby jakiejkolwiek produkcji fantastycznej - czy to filmu, czy gry, czy książki. Co dzieje się jednak, kiedy twórcy wypływają na głębsze wody? Jak zobrazować odbiorcy istotę tak odmienną od nich, że praktycznie przez nich niezrozumiałą? To trudne. A jednak, niektórym się udało.
środa, 11 września 2013
Stwórz sobie Świat
Patrząc na swoje przygody z grami przeglądarkowymi stwierdzam, że jestem typem gościa, który nie uczy się na błędach. Spędzałem miesiące przy Ogame, The Crimes i kilku pomniejszych tytułach, tylko po to, by po czasie znudzić się, lub zostać doprowadzonym do szewskiej pasji przez ataki innych graczy. Po tych wszystkich zawodach nawet taki uparty osioł jak ja był bliski przyznania, że gry przeglądarkowe chyba jednak nie należą do ścisłej czołówki rozrywek, które młody człowiek mógłby rozważać - w skrócie, byłem wściekły na tyle zmarnowanego czasu, który poświęciłem temu bzdurnemu ćwierć - gameing'owi. I wtedy trafiłem na Fallen London. poniedziałek, 9 września 2013
Zombie ci flaszkę wybombi!
Ciężko sobie poradzić z brakiem inspiracji do pisania notki. No bo narzekać na świat, na społeczeństwo, na internety - to nie problem. Napisać artykuł, który odnosi się do któregoś z trendów popkultury, a żeby jeszcze był on poczytny, to sprawa nie łatwa. Z pomocą przyszedł mi Paweł Opydo, który przypomniał na fb o swoim starym wpisie dotyczącym radzenia sobie z brakiem weny na blogu Zombie Samurai. Szybko zadziałała gra skojarzeń. ZOMBIE Samurai, niedawno obejrzane World War Z, a dzień czy dwa temu światło dzienne ujrzał nowy numer Mastera, w którym pisałem o zombiakach... Przypadek? Nie sądzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

