Znacie ten stary, durny dowcip? O tym, jak syn przyznaje się ojcu, że jest gejem, a tamten kwituje to słowami, że jeśli nie zarabia tyle, by kupować sobie drogie auta i garnitury, to jest zwykłym pedałem? Jest w tym trochę racji, chociaż pieniądze nie mają tu nic do gadania. Chodzi raczej o podejście do tematu.